Nowy model karabinu polskiej produkcji MSBS

MSBS jest dziełem konstruktorów z radomskiej Fabryki Broni. Karabin jest wyjątkowo praktyczny gdyż łączy w sobie zarówno broń długą, użyteczną w terenie otwartym, jak i lepszą w terenie zurbanizowanym- broń krótką.

Jest to możliwe dzięki temu, iż MSBS składa się z kilku części, co pozwala modyfikować go w zależności od potrzeb. Model broni, który powstał w Radomiu, został już zastrzeżony i opatentowany.

Zostawił on daleko w tyle konkurencję pracującą nad podobnymi modelami karabinów modułowych na całym świecie. Masowa produkcja nowej broni ma się rozpocząć już w przyszłym roku.

Polska należy do jednego z tych europejskich krajów, w którym liczba pozwoleń na broń wynosi ok. 4,1 na 1000 mieszkańców (w Niemczech np. 40, a w Czechach – 30,3). Nie lepiej jest, gdy przytoczymy liczby dotyczące jednostek broni na polskich obywateli. 

Jednak same liczby to nie wszystko i być może jeszcze o niczym nie muszą świadczyć. Myślę, że kuleje coś znacznie ważniejszego: świadomość. Coś, co niestety wynieśliśmy z PRL wraz z strzępami tamtego porządku prawnego, w którym dostęp do broni palnej był ściśle reglamentowany. W konsekwencji większość społeczeństwa jest podwójnie rozbrojena: 

1. otrzymanie pozwolenia na broń do obrony osobistej jest dla przeciętnego obywatela prawie niemożliwe (ci bardziej doświadczeni stwierdzą, że praktycznie niemożliwe); 

2. przeciętny obywatel (szczególnie moje pokolenie) ma niewielką wiedzę jak się z bronią obchodzić. 

Nie chciałbym być złośliwy, ale teza, że broń raz w roku sama strzela, jest wciąż żywa. Tak jak pacyfistyczne nastawienie płci pięknej, która najchętniej oddzieliłaby wysokim murem swoje latorośle od choćby zabawkowych pistoletów made in china.

Przejdźmy do rzeczy. Czy jesteś pewny/pewna, że „państwo zda egzamin”, gdy jakiś obcy bucior w „separatystycznym” przebraniu rozpanoszy się po naszych miastach? Ja mam duże wątpliwości i dlatego chciałbym wiedzieć i umieć poradzić sobie, gdy na mojej ulicy znajdę przysłowiowego kałacha. Podobnie myśli moja żona, dlatego wspólnie wzięliśmy sprawy w swoje ręce i nadrabiamy zaległości chodząc na strzelnicę.

W stolicy polecam strzelnicę ZKS Warszawa, przy ul. Marymonckiej 42. Tanio (najtaniej w mieście), schludnie, profesjonalnie. Szeroki wybór broni – od pistoletów i rewolwerów, po karabiny, pistolety maszynowe i strzelby. Nasze ostatnie doświadczenia to Glock 19 i Winchester kalibru .38.

Jeśli ktoś chce wejść jeszcze głębiej, może się zapisać do Klubu ZKS Warszawa, i po kilkustopniowym szkoleniu starać się np. pozwolenie na broń sportową. Mam już nawet upatrzony sklep, w którym chciałbym się zaopatrzyć :-)

W każdym razie umiejętność bezpiecznego posługiwania się bronią (a nie jest to takie oczywiste) i strzelania, widzę jako część patriotycznego wychowania i jak najprędzej zarekomenduję to moim dzieciom, póki nasze „elyty” całkiem nie odetną dostępu do choćby sportowego strzelnia.

…i ten zapach prochu, gdy komorę nabojową opuszcza łuska i jej brzęk, gdy upada na twarde podłoże… bezcenne. Ale o tym później :-)

Dominik Jabs

za: polskieradio.pl | radiownet.pl  fot.: specjal-ops.pl | Dane liczbowe ze strony www.romb.org.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

NOWE