- Polecane-spot_img
0.5 C
Prudnik
Strona głównaOkiem KatolikaŚwiadectwo Leszka Dokowicza – droga z ciemności do światła

Świadectwo Leszka Dokowicza – droga z ciemności do światła

- Polecane-spot_img

Podczas pielgrzymki do Częstochowy 15 października 2016 r. gdy jechaliśmy jako grupa prudniczan na uroczystości Wielkiej Pokuty wysłuchaliśmy w autobusie świadectwa nawrócenia jednego z organizatorów tego spotkania.

Świadectwo Leszka Dokowicza – droga z ciemności do światła

Historia Leszka Dokowicza, reżysera i dokumentalisty, to jedno z najbardziej poruszających współczesnych świadectw nawrócenia. Z pozoru był człowiekiem sukcesu – ambitnym sportowcem, odnoszącym zawodowe triumfy w Niemczech, żyjącym życiem pozornie pełnym i nowoczesnym. Jednak w głębi serca jego dusza wołała o Boga.

Już na początku swojej drogi Leszek, szukając pomocy wśród tzw. bioenergoterapeutów, zetknął się z rzeczywistością, która oddaliła go od Kościoła. Spotkanie z charyzmatycznym Harisem – jak sam przyznaje – otworzyło w jego życiu duchową przestrzeń nie dla Boga, lecz dla zwiedzenia. Krótko po tym doświadczeniu, w czasie Mszy Świętej, zasłabł – było to symboliczne zapowiedzenie duchowego upadku, który miał nadejść.

Lata później w Monachium, pośród blasku świateł opery i świata filmu, Leszek osiągnął wiele: pracował przy dużych produkcjach, podróżował, posiadał pieniądze i uznanie. Jednak gmach zbudowany na piasku prędko zaczął się chwiać. Sukces zewnętrzny nie niósł pokoju wewnętrznego. Przeciwnie – w jego sercu rosła pycha, egoizm i pustka.

Na początku lat 90. wciągnął się w ruch techno – zafascynowany jego energią i ideologią. Poznał wówczas Petera – człowieka niezwykle inteligentnego, fascynującego, ale duchowo pogubionego. To on wprowadził Leszka w świat eksperymentów z obrazem, dźwiękiem i ludzką świadomością. Wspólnie pracowali nad projektem akustycznej stymulacji mózgu, który – jak później zrozumiał – miał charakter głęboko manipulacyjny i duchowo niebezpieczny.

Z czasem coraz wyraźniej widać było ciemną stronę tego środowiska. Muzyka, obrazy, symbole niosły przekaz destrukcji i śmierci. W międzyczasie Leszek i jego partnerka Małgosia oczekiwali dziecka. Syn Robert, urodzony w Niedzielę Zmartwychwstania, stał się dla niego znakiem nadziei i życia – Bożym światłem pośród chaosu.

Przełom nastąpił podczas jednej z największych imprez techno – Mayday. Tam, w atmosferze duchowego zagubienia i przemocy symboli, Leszek ujrzał prawdziwe oblicze zła. W momencie, gdy odczuł przerażającą świadomość, że uczestniczy w dziele sprzecznym z Bogiem, padł na kolana i zawołał: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. W tej chwili rozpoczęła się jego walka duchowa, a zarazem wielkie zwycięstwo łaski. Ujrzał Archanioła Michała, który potwierdził jego decyzję odwrócenia się od szatana i powrotu do Boga.

Po tej nocy Leszek uciekł. Zawrócił z drogi prowadzącej ku zatraceniu i wyruszył ku Polsce – ku ziemi, którą nazwał „obmodloną”. Każdy krok był walką, ale i oczyszczeniem. W Gdyni spotkał kapłana, który poprosił, by poniósł krzyż – symboliczne zadanie, potwierdzające nową misję. Po spowiedzi generalnej i chrzcie syna cała jego rodzina odczuła prawdziwe uwolnienie od duchowego zniewolenia.

Dziś Leszek Dokowicz jest świadkiem działania Boga. Tworzy filmy dokumentalne o Bożym miłosierdziu i walce dobra ze złem, uczestniczy w rekolekcjach i spotkaniach ewangelizacyjnych. Jego życie pokazuje, że nie ma takiej ciemności, której nie byłoby w stanie rozproszyć światło Chrystusa. Jak sam powtarza, to dzięki modlitwie matki i opiece Matki Bożej został uratowany.

Świadectwo Leszka to wezwanie, by nigdy nie lekceważyć duchowych zagrożeń, ale przede wszystkim – by ufać, że Boże miłosierdzie jest większe niż jakiekolwiek zło. Tam, gdzie człowiek mówi „nie dam rady”, Bóg odpowiada: „dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych”.

- Polecane-spot_img
- Polecane-spot_img
Media społecznościowe
16,985FaniLubię
2,458ObserwującyObserwuj
61,453SubskrybującySubskrybuj
Polecane
- Polecane-spot_img
Powiązane nowości
- Polecane-spot_img

1 KOMENTARZ

  1. Leszek taki obyty i światowiec, więc trochę gramatykę mógłby podszlifować. Widać człowiek bardzo wrażliwy, dobrze opowiada, trochę koloryzuje. Ciekawie się

    słuchało, ale po co taka nagonka na kolejny rodzaj muzyki? Od razu sataniści 🙂 Trzeba trochę więcej wiedzieć kim jest satanista i co oni robią, aby snuć

    takie teorie. Po tym jak powiedział, że na szybach samochodu ma twarz szatana zwątpiłem, skąd on wie jak ona wygląda, ktoś go widział? Podsumowując fajna

    bajeczka, ale nie dla ludzi myślących.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj