Publikujemy niezwykły dowód na stworzenie Ziemi

Istnieje wiele hipotez ewolucjonistycznych podejmujących próbę zobrazowania kiedy i w jaki sposób powstała nasza planeta. Najnowsze odkrycie naukowe doktora Roberta V. Gentry pokazuje, że wszystkie te hipotezy się mylą. Ziemia została STWORZONA i jest na to bezpośredni naukowy dowód. 

Jedno z ostatnich odkryć, o którym jest niezwykle cicho w świecie nauki, pozwala wprost udowodnić, że Ziemia jako planeta została … STWORZONA dosłownie w jednej chwili.

Zaskakujący materiał dowodowy został znaleziony w skałach, które tworzą fundament skorupy ziemskich w granitach. Właśnie w granitach, występujących powszechnie na całym świecie, zostały odkryte sferyczne obiekty przypominające regularne kulki. Pierwszych obserwacji tych sferycznych wtrąceń dokonano około 200 lat temu za pomocą wchodzących wówczas do użycia mikroskopów. Długi czas stanowiły one zagadkę dla naukowców. Nie potrafiono wyjaśnić ich regularnych kształtów i charakterystycznych kolorowych pierścieni. Dopiero odkrycie zjawiska promieniotwórczości pozwoliło wyjaśnić zagadkę. Okazało się, że swoje powstanie obiekty te zawdzięczają substancji radioaktywnej znajdującej się w ich centrum. Nazwano wówczas te kuliste twory radioaureolami. Obecnie fizykiem zajmującym się radioaureolami jest dr Robert V. Gentry. Poświęcił on całe swoje życie badaniu tych obiektów. Dr Gentry jest najwybitniejszym specjalistą w tej dziedzinie. Swoje badania publikował w najbardziej renomowanych czasopismach naukowych takich jak np. Science, Nature.

Istnienie oraz budowa radioaureoli może stanowić mocny argument popierający zarówno powstanie Ziemi w nagłym akcie STWÓRCZYM, jak i ogólnoświatowy POTOP.

Aktualnie bardzo powszechny jest ewolucyjny pogląd na powstanie Ziemi. Według ewolucjonistów, pierwiastki ciężkie (w tym promieniotwórcze) tworzą się wewnątrz gwiazd. Mechanizmem ich powstawania jest synteza termojądrowa zachodząca w ich wnętrzu. Na pewnym etapie swojego życia gwiazda wybucha jako nowa lub supernowa odrzucając część swojej masy. Wyrzucona materia zawiera w sobie pierwiastki ciężkie, które mogą następnie stać się częścią składową innych gwiazd oraz ewentualnie tworzących się wokół nich planet. Za pomocą tej teorii wyjaśnia się powstanie naszego Układu Słonecznego. Układ Słoneczny rozpoczął swoje życie jako obłok gazowy, z którego w wyniku jego zagęszczania wyłoniły się planety i Słońce. Powierzchnie tych planet w wyniku ciągłego bombardowania licznie wówczas występującymi meteorytami zamieniły się w gorące oceany płynnych skał, które następnie stygły przez wiele setek tysięcy lat tworząc zestalone lądy. Na Ziemi skałami tymi są np. prekambryjskie granity.

Zwróćmy uwagę na dwa ostatnie zdania- skały będące fundamentem, prekambryjskie granity, stygły wiele setek tysięcy lat tworząc lądy. Poniżej wykażemy, że jest to nieprawdą, a fundamenty naszej planety powstały w akcie STWÓRCZYM trwającym krócej niż mgnienie oka.

Teraz drobna lekcja fizyki.

Dla wielu osób może to być nudne, ale dla zrozumienia zagadnienia i wartości dowodu na stworzenie Ziemi lekcja fizyki jest konieczna.

Mechanizm powstawania radioaureoli opiera się na rozpadzie promieniotwórczym pierwiastków promieniotwórczych umieszczonych wewnątrz kryształu. Jedynymi cząstkami zdolnymi pozostawić po sobie ślad są cząstki α (cząstki β są zbyt lekkie by tworzyć radioaureole). Cząstki α wyrzucane z jąder przebywają pewien dystans wytracając swoją energię kinetyczną. Na swojej drodze powodują jonizację cząstek wchodzących w skład sieci krystalicznej (jedna cząstka α może zjonizować nawet 100.000 cząstek wchodzących w skład sieci krystalicznej minerału). Powoduje to lokalną zmianę koloru minerału. Ponieważ wszystkie kierunki są równouprawnione, więc odbarwienie to ma rozkład przestrzenny sferyczny, tworząc swego rodzaju aureolę. W powietrzu cząstki α mogą przebyć dystans około 4÷7 cm ale w kryształach jest on kilka tysięcy razy mniejszy, np. dla miki 2000 razy. Znane radioaureole mają więc rozmiary rzędu dziesiątek µm (1000 μm = 1 mm). Jedna cząstka α nie może spowodować większych zniszczeń, które by były dostrzegalne pod mikroskopem. Dobrze widoczne radioaureole wymagają około 100 mln wyemitowanych cząstek α.

Pierwiastki radioaktywne rozpadają się, tworząc kolejne pierwiastki radioaktywne, tak długo, aż w wyniku tego rozpadu zamieniają się w nieaktywny promieniotwórczo ołów. W fizyce wyróżnia się tzw. szeregi promieniotwórcze[1]. Jednym z nich jest szereg uranowo-radowy, który rozpoczyna się izotopem uranu[2] 238U o okresie półtrwania[3] wynoszącym 4,5 miliarda lat, a kończy na stabilnym ołowiu[4] 206Pb. Do tego szeregu 16 nuklidów[5], między innymi: 238U, 234U, 226Ra, 222Rn, 210Po, 210Pb.

Gdy w krysztale umieści się początkowy pierwiastek z początku danego szeregu to wówczas jego pochodne ulegają dalszym rozpadom, tworząc własne radioaureole nakładające się jedna na drugą. Powstają koncentryczne sfery (różne promienie wynikają z różnych energii emisji α). Analizując radioaureole możemy zidentyfikować szereg odpowiedzialny za ich powstanie. Jednym z pierwszych badaczy, którzy zajmowali się radioaureolami w naszym wieku był Henderson. Dokonał on pierwotnej klasyfikacji tych obiektów. Oprócz w pełni rozwiniętych radioaureoli szeregu uranu, zaproponował on klasy A, B, C, D dla pozostałych odkrytych przez siebie radioaureoli.

Jak się okazało (badania Gentry’ego), typ D to radioaureole (238U) w początkowym stadium rozwoju (z niewykształconymi jeszcze aureolami dalszych pierwiastków szeregu). Najbardziej intrygujące okazały się jednak radioaureole typu A, B, C. Analiza promieni tych typów radioaureoli pokazała, że pochodzą one od krótko żyjących izotopów polonu (218Po) T1/2=3 minuty, (214Po) T1/2=164ms, (210Po) T1/2=138 dni.

Wnioski

Obecność w granitach radioaureol pochodzących od krótko żyjących izotopów polonu pokazuje, że skały te na całej planecie zastygły w jednej chwili. Gdyby granity powstawały przez wielowiekowe stygnięcie izotopy polonu po prostu zamieniły by się w ołów i nie moglibyśmy obserwować ich radioaureol ponieważ polon byłby nieobecny w skałach z definicji. Tymczasem obecność radioaureol polonu świadczy o tym, że granity zastygły w jednej chwili, a przemiana radioaktywna została w nich utrwalona jak na trójwymiarowej fotografii. Jest to bezpośredni dowód na to, że brednie przedstawiane nam przez ewolucjonistów nie mają żadnego odniesienia do otaczającej nas rzeczywistości. Mając tak ważny dowód przed oczami musimy zmierzyć się z jego konsekwencjami, jeżeli Ziemia została STWORZONA, to musiał istnieć (musi istnieć) jej STWORZYCIEL. Miniaturowe radioaureole pośrednio są dowodem na istnienie BOGA.

Dużo więcej na ten temat w bardzo przystępnej formie można dowiedzieć się z filmu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

NOWE