Pytanie: Co dla mnie znaczy być człowiekiem wierzącym?
Zadanie: Dam świadectwo wiary w Boga i Kościół Katolicki w miejscu nauki lub pracy.

Dzień siódmy: Rozpogodzić smutne Oblicze Chrystusa.
„Jezus, Syn Mój ukochany, zagniewany jest na cały świat. Miecz sprawiedliwości dosięgnie świat grzeszący, bo miara Bożej sprawiedliwości już przebrana. Pycha tak dalece owładnęła ludzkość, że chwałę, jaka Bogu się należy, ludzie sobie przywłaszczają”.

Jeden z teologów napisał, że by zbliżyć się prawdziwie do miłości Bożej, chrześcijanin musi się zetknąć z tajemnicą gniewu Bożego. Dla człowieka wierzącego w Boga, który stworzył świat z miłości, Boga, który wyprowadził naród wybrany z niewoli egipskiej, Boga, który w końcu dał swojego Syna, by odkupił grzech ludzkości – świadomość, że tenże Bóg gniewa się, może być prawdą trudną do przyjęcia. A jednak: Bóg potrafi się gniewać. Lecz gniew Boży jest inny od gniewu człowieczego. Czytamy w księdze psalmów: „Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy” (Ps 103). W przejawach swojego gniewu Bóg zachowuje się inaczej niż człowiek. Można powiedzieć, że panuje nad swoimi „uczuciami”. Jeżeli ma miejsce gniew Boży to najczęściej jest on wyrazem zazdrości, spowodowanej przez świętą miłość. Bóg gniewa się, gdy naród wybrany nie jest wierny zawartemu Przymierzu i oddala się do Niego. Gniew Boga dosięga także tych, którzy nie okazują miłosierdzia, jak np. starszy brat marnotrawnego syna, przygarniętego przez miłosiernego ojca. Dlatego historia Bożej miłości względem człowieka nie boi się pisać o gniewie Boga, ponieważ najczęściej posiada on sens wychowawczy. Bóg pragnie poprzez swoje zagniewanie nie tyle zniszczyć czy zniechęcić człowieka, lecz wręcz przeciwnie, wezwać do powrotu do pierwotnej miłości i poprawy swojego życia.
Gdy Matka Boża ukazała się w Osuchowej przekazała wiernym przesłanie o zagniewanym i smutnym Obliczu swojego Syna. W Starym Testamencie wierni, którzy zawarli przymierze z Bogiem obiecywali, że będą „ludem wybranym, narodem poświęconym Bogu na własność”. Jednak wiele razy nie dotrzymywali obietnic. Dzisiaj dzieje się podobnie. Wiernym Kościoła katolickiego tak samo trudno jest dotrzymać obietnic złożonych Bogu, jak narodowi wybranemu ciężko było wytrwać w wierności Bogu Jahwe. Dodatkowo, w serca ludzi przynależących do Kościoła wkradł się jeden z największych grzechów – grzech pychy. Jest to najgorszy grzech, ponieważ pycha jest ziarnem, z którego wyrastają inne grzechy. Człowiek, którego opanuje pycha dumnie wynosi się nad innych, bezkrytycznie patrzy na swoje postępowanie, stawia na pierwszym miejscu własne „ja”. Człowiek pyszny dezorganizuje także życie wspólnotowe w różnorakich wymiarach społecznych. Wszystko bowiem, co zamierza zrobić, czyni przede wszystkim dla siebie, dla swojej chwały, ponieważ nie zna on bezinteresownego poświęcenia się dla innych. W życiu religijnym pycha może objawiać się w szczególnie ostrej postaci niepodporządkowania się Bogu i Jego prawom. A szczyt osiąga, gdy człowiek pyszny stawia się na równi lub ponad Bogiem. Nie istnieje dla takiej osoby pierwsze przykazanie dekalogu. Każdy, kto odrzuca prawdziwego Boga, kto sądzi, że może być równy Bogu, prędzej czy później zaczyna ubóstwiać jedną z rzeczy stworzonych, czyniąc ją w swoim świecie najwyższą wartością. Dla człowieka pysznego bogiem jest tylko jego życie, albo pieniądze, które musi zdobyć. Bożkiem może stać się przemoc, seks, alkohol czy posiadanie władzy. Ale prawdziwego Boga może odsuwać na bok również telewizor, sport, zbytnia troska o samochód czy o własne zdrowie. Współczesnych bożków jest wiele i człowiek pyszny zawsze będzie je stawiał na pierwszym miejscu. Stąd Matka Boża mówiła: „Pycha tak dalece owładnęła ludzkość, że chwałę, jaka się Bogu należy, ludzie przywłaszczają sobie”.

Pytanie: Czy zauważam w sobie cechy człowieka pysznego? Czy Bóg w moim życiu jest na pierwszym miejscu?
Zadanie: Przypomnę sobie słowa pierwszego przykazania i postaram się jak najdokładniej zrozumieć, co znaczy „nie mieć innych bogów” oprócz Boga Jedynego.

Dzień ósmy: Pewność obecności Maryi.
„Ja jestem z wami i po wszystkie wieki tu pozostanę”.

Największy gest miłości Bóg okazał ludziom, gdy postanowił, że Jego Syn Jezus Chrystus zamieszka między ludźmi. Od momentu narodzenia Syna Bożego obecność Boga nabrała szczególnego wydźwięku. Spełniła się tajemnica Emmanuela, tzn. Boga, który zechciał – jak mówili Żydzi – rozbić swój namiot pośród swoich stworzeń.
Matka Boża ma specjalny udział w tajemnicy obecności Bożej na ziemi. Przez Jej zgodę na urodzenie Jezusa, Duch Święty wypełnił obietnicę wyjątkowego daru Bożego: Bóg jest z nami. Obecność Boga poprzez życie Jezusa na ziemi objawiała się w Jego słowach, gestach uzdrawiania, a dopełniła miary miłości podczas śmierci krzyżowej. Gdy zaś Jezus wypełnił swoją misję na ziemi, odchodząc, zapewnił wszystkich: „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20).
Obecność Matki Bożej w początkach Kościoła – podobnie jak w życiu Jezusa – jest jasno widoczna. Maryja czuje się potrzebna apostołom. Przed Zesłaniem Ducha Świętego „trwała jednomyślnie na modlitwie” razem z nimi. Modli się z najbliższymi osobami Jej Syna, jest dla nich Matką, Nauczycielką i Opiekunką zanim wyruszą głosić Ewangelię całemu światu. Nadany później Maryi tytuł „Matki Kościoła” wskazuje na postawę serdecznej troskliwości, z jaką Matka Boża była od początku obecna w Kościele dla dobra wszystkich wierzących. Maryja swoją obecnością niejako podtrzymuje i przedłuża słowa Jezusa Chrystusa, że pozostanie z nami do końca świata.
Gdy słyszymy słowa objawienia Osuchowskiej Pani:„Ja jestem z wami i po wszystkie wieki tu pozostanę”, nie może nam nie zadrgać serce z radości, że Matka naszego Pana Jezusa Chrystusa przybyła na to święte miejsce, by zapewnić nas o żywej obecności Boga pośród wiernych, oraz o obietnicy matczynej opieki nad tymi, którzy z wiarą i miłością przybywać będą do sanktuarium w Osuchowej. Ta obecność Maryi w uroczym zakątku Puszczy Białej trwa już prawie od stu lat. Matka Boża pozostała obecna szczególnie w modlitwie różańcowej i zachęca każdego z nas, by codziennie zwracać się do Niej słowami „Pozdrowienia Anielskiego”. Maryja chce być obecna w naszej wierze, chce ją umacniać na trudnych drogach naszego życia. Staje się dla nas „Obrończynią Wiary” i „Nauczycielką Modlitwy”. Dziękujemy Ci, Osuchowska Królowo Polski, że przez te wszystkie lata byłaś obecna, by pomagać, ratować, pocieszać i prowadzić do Boga tych, którzy z ufnością zwracali się do Ciebie. Bądź z nami w kolejnych latach. Niech każdy, kto przybędzie do osuchowskiego sanktuarium doświadczy Twojej Matczynej obecności.

3 KOMENTARZE

  1. Beda na tym miejscu cudownym w sierpniu 2017 z meze i siostra zakonna .Prosilam Matke Boza o laske dla mojego taty chodzenia za pomoca kuli moj tato byl po udarze i byl lezacy podpieralismy go poduszkami do siedzenia .po zawierzeniu Matce Bozej mojego tate proszac o cud chodzenia bez drugiej osoby wiezylam ze Matka Boza wyslucha mojej prozby .Stalo sie to bardzo szybko juz tego samego dnia .Tato zaczol prosic o kule bede i chce choc krzyczal mama majac kule dala mu i zaczol chodzic i do dzisiaj chodz i dzisiaj chce podziekowac Matce Bozej Osuchowskiej i Bogu za cud

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here