7,7 C
Nowy Jork

Niebezpieczne związki, czyli kilka rad dla chłopaków

Published:

Znam świeżo poślubioną parę, która uprawia seks rzadziej niż raz na miesiąc z tego właśnie powodu – on jej nie szanuje, ona to wie i mu nie ufa, dlatego nie chce mu się oddawać. To bardzo smutne i powszechniejsze, niż mogłoby się wydawać. Nikt jednak nie mówi o tego typu sprawach publicznie, a filmowe i telewizyjne wizerunki par uprawiających seks przed ślubem, również nigdy tego nie pokazują. Jest tak, jak gdyby nikt nie chciał przyznać, że ten problem istnieje, chociaż jest to faktem.

Randkowa rada nr 6:
Powstrzymanie się od seksu z moją przyszłą żoną, oznacza bardziej udany seks po ślubie.

Dlaczego? Ponieważ wejdziemy w małżeństwo , ja – mając więcej szacunku dla niej, a ona -bardziej mi ufając. Jednej rzeczy się nauczyłem: jeśli dziewczyna nie ufa chłopakowi, nie chce mu się w pełni oddać. W głębi duszy, „bycie z nim” nie sprawia jej przyjemności. Ponieważ „dziewczyny posługują się seksem by zdobyć miłość, mężczyźni zaś używają miłości, by zdobyć seks”, para zaczyna współżyć przed ślubem. Dziewczyna robi to, by utrzymać związek, chłopak dlatego, że chce seksu nawet bardziej niż związku samego w sobie. Potem, po ślubie, kobieta ma to, czego chciała – przywiązanie mężczyzny. Nie musi więc dłużej posługiwać się seksem, by go zdobyć. A ponieważ może żywić do niego urazę, ponieważ kochał się z nią zanim zostali małżeństwem, nie jest dłużej zainteresowana sferą intymną. A on, który nie ceni żony z powodu ich przedmałżeńskiego seksu, nadal go chce, lecz nie jako doświadczenia tworzącego między nimi jeszcze silniejszą więź uczuciową – dla niego to po prostu seks, a ona to rozumie. A zatem, pozostaje marne seksualne pożycie małżeńskie.

Nie wymyślam tego. Teraz, po studiach, gdy dużo osób z mojego otoczenia pobiera się, widzę, jak ten schemat ciągle się powtarza. Remedium: poczekanie z seksem do ślubu. Dla mężczyzny zaowocuje to większym szacunkiem dla żony, a dla niej większym szacunkiem do męża. W rezultacie, ich współżycie będzie częstsze i bardziej udane, ponieważ będą siebie bardziej szanowali i darzyli głębszą miłością.

Randkowa rada nr 7:
Nieuprawianie seksu z innymi kobietami będzie oznaczało lepszy seks w małżeństwie.

Seks jest tajemniczą rzeczą, która wytwarza między dwojgiem ludzi głęboką więź, nawet jeśli, nazwiemy go „przypadkowym”.

Problem jest następujący: im bardziej wiążę się z innymi dziewczynami, tym trudniej będzie mi stworzyć więź z moją przyszłą żoną. To tak jak z kawałkiem taśmy klejącej – im częściej przyklejasz go do różnych powierzchni, tym mniej się klei. Po chwili, nie przyklei się do niczego.

Jeśli będę się wiązał przed ślubem z innymi dziewczynami, pewnego dnia nie będę zdolny do stworzenia więzi z moją żoną. Nie będę do niej przywiązany tak mocno, jak mógłbym być i w rezultacie, nie będę jej kochał tak bardzo, jak mógłbym ją kochać. Każdy mijający dzień, w którym pozostaję wierny mojej przyszłej żonie oznacza, że mój związek z nią będzie bardziej udany.

Zabawną rzeczą jest, że nasza kultura potępia cudzołóstwo, a mimo to powszechnie akceptuje seks przedmałżeński, nawet z wieloma partnerami. To paradoksalne. Ponieważ, jeśli wykluczysz element czasu z tego równania, to seks przedmałżeński jest cudzołóstwem. Możemy sobie wyobrazić jak wielką szkodę może wyrządzić w małżeństwie niewierność. Być może seks przedmałżeński w rzeczywistości ma taki sam skutek. Naraża na szwank potencjalną więź pomiędzy kobietą i mężczyzną.

Randkowa rada nr 8:
Nie muszę przespać się z kobietą, żeby wiedzieć, czy jesteśmy „seksualnie kompatybilni”.

Seks ma z założenia stanowić dopełnienie związku, a nie jego najważniejszy aspekt. Tego właśnie się nauczyłem. Ma być ukoronowaniem w czasie gdy wszystkie inne sfery związku dobrze funkcjonują. Zrozumiałem, że seks będzie udany, jeśli będzie grała cała reszta. Dlatego wiem, że nie muszę sypiać z moją przyszłą żonę, żeby przekonać się, czy jesteśmy dobrze dobrani seksualnie. Jeśli układa nam się w każdej innej sferze, seks również będzie satysfakcjonujący.

Coś jeszcze musi być tu powiedziane. Oto kolejna rzecz, którą odkryłem: jeśli uczynisz seks czynnikiem determinującym w twoim związku, prawdopodobnie zaowocuje to kiepskim seksem. Gdybyś umieścił swoją relację seksualną pod mikroskopem nieustannie ją oceniając i oceniając pod jej kątem również swój związek, jest on skazany na porażkę. To jak więzienie. Jesteś uwięziony przez coś, co z założenia ma być wyzwalające, nie ubezwłasnowolniające.

Lecz, kiedy koncentrujesz się na innych sferach związku, a seks nie znajduje się w centrum twojego zainteresowania, wtedy jesteś wolny by mieć przyjemniejsze życie intymne bez presji czynienia każdego razu spektakularnym (bo nie będzie taki za każdym razem). A jednak, nie sądzę, że jako świeżo upieczony student mogłem nie koncentrować się na seksie, no, chyba że w ogóle go nie miałem. Dlatego też myślę, że ogólnie rzecz biorąc, lepiej jest z tym poczekać.

Randkowa rada nr 9:
Znalazłem coś bardziej satysfakcjonującego niż seks.

Wiem, co sobie myślisz: „Taa, jasne.” Ale to prawda. I właściwie, w pewien sposób, seks pomógł mi odkryć to „coś”, co go przewyższa. I to coś, nie jest tak naprawdę rzeczą, ale osobą. To Bóg. Wysłuchaj mnie tylko do końca. Wiem, że to brzmi nieprzekonywująco, ale to ma sens. Bóg stworzył nas w taki sposób, że w ostatecznym rozrachunku nic poza Nim nie może dać nam zaspokojenia. Wbudował to w ludzki „system”, w „system” każdego z nas. Ktoś tak to kiedyś ujął: „W środku każdego człowieka jest próżnia mająca „kształt” Boga i tylko On może ją wypełnić.”

Related articles

Recent articles

spot_img