Bardzo często osoby wierzące w prowadzonych rozmowach na tematy ostateczne z osobami żyjącymi z daleka od Kościoła Katolickiego spotykają się z zapytaniem, czemu ich zbawienie, jeżeli niczego nie zmienią w swoim życiu, może być pod znakiem zapytania?
Naczelnym argumentem przytaczanym w czasie wymiany zdań jest stwierdzenie, przecież nic złego nie robię. Żyję spokojnie i daję żyć innym. Nie kradnę. Nie zabijam. Nie robię nikomu w żaden sposób krzywdy, a mam mieć problem z trafieniem do Nieba! Przecież to niesprawiedliwe! Czemu Kościół Katolicki wymaga abym pomimo tego, że jestem dobrym człowiekiem jeszcze chodził do kościoła, kładł na tacę, spowiadał się i respektował moralne nauczanie Kościoła? Po co to wszystko? Przecież sam Jezus powiedział w przypowieści o Sądzie Ostatecznym następujące słowa:
„ZAPRAWDĘ, POWIADAM WAM: WSZYSTKO, CO UCZYNILIŚCIE JEDNEMU Z TYCH BRACI MOICH NAJMNIEJSZYCH, MNIEŚCIE UCZYNILI” (MT.25.40).
Przecież nie czynię nic złego, a nawet pomogłem wielu osobom więc o co chodzi? Czemu Niebo ma być dla mnie zamknięte?
Bardzo często znamy te osoby i wiemy, że mówią prawdę. Faktycznie żyją spokojnie, ba nawet często lepiej od niejednego praktykującego katolika, tymczasem Kościół mówi, że jeżeli się nie nawrócą nie będą zbawieni. O co w tym wszystkim chodzi? Czy przypadkiem nie idzie tu jak zwykle o pieniądze i kolejnych wiernych rzucających na tacę?
Okazuje się, że odpowiedź jest dość prozaiczna, a problemy z jej znalezieniem wynikają z tego, że w czasie rozmów skupiamy się na temacie dobrego życia zapominając o całości wymagań stawianych przez Boga. Zostały one objawione Mojżeszowi na Górze Synaj i zapisane na dwóch kamiennych tablicach. Przykazania dotyczą dwóch sfer życia:
- pierwsza — kult Boga (pierwsze trzy przykazania),
- druga — relacje międzyludzkie (przykazania od czwartego do dziesiątego).
Bóg wymaga zachowania obu tych porządków jednocześnie. Nie można być zbawionym, skupiając się tylko na jednym z nich.
Wymagania dotyczą obu sfer jednocześnie. Nie dostąpi zbawienia osoba, która będzie oddawała się którejkolwiek z nich całkowicie zapominając o drugiej. Nasi dobrze żyjący, miłujący bliźnich rozmówcy zapominają o kulcie Boga, nie chcą oddawać mu czci, nie chcą uczestniczyć w publicznych modlitwach, nie są zainteresowani sprawami ducha, a oddając się sferze relacji międzyludzkich zapomnieli lub odrzucają sferę relacji Bóg-człowiek.
Warto pamiętać o tym, że w Niebie będziemy cały czas w bezpośredniej spójności z Bogiem. Niebo jest miejscem, gdzie Króluje Bóg w sposób całkowicie absolutny. Wszyscy i wszystko poddaje jest Jego bezpośredniej władzy i woli. Nie znajdą w nim miejsca osoby, które wcześniej za życia ziemskiego, nie chciały podporządkować się Bogu i nawiązać z Nim zażyłości jeszcze tu na ziemi. Bóg jest dżentelmenem i nie narzuca się nikomu, jeżeli zechcemy nawiązać w Nim dobre stosunki ułatwi to nam, jeżeli jednak nie chcemy oddawać Mu czci uszanuje to na ZAWSZE.



