Czy ktoś, komu mówiono, że ma uważać na drugiego człowieka, bo to potencjalne zagrożenie, ma szansę na stworzenie bliskiej relacji na zaufaniu?

Jesienna niedziela

Kolejna jesienna niedziela. Ci, którzy jeszcze chodzą do kościoła, usłyszeli dzisiaj przypowieść o talentach, czyli o tym, że każdy z nas został przez Boga obdarowany i jednocześnie wezwany do tego, by przez swoją aktywność pomnażać to, co otrzymał. Jestem przekonany, że ostatni ze sług, antybohater dzisiejszej opowieści, nie zostałby skarcony ani ukarany, gdyby źle zainwestował otrzymane pieniądze i stracił je w całości albo w części. Gospodarz potępił go za bierność i skrajną niechęć do ryzyka.

Życie jak z antyutopii

Żyjemy w czasach obsesyjnej dbałości o zasady bezpieczeństwa. W imię troski o to, by mam się nic złego nie stało, dajemy sobie odebrać coraz większe przestrzenie wolności i prywatności. Aplikacje śledzące każdy nasz ruch czy szczegółowe zasady, z kim, gdzie i na jakich zasadach wolno nam się spotkać, znane dotychczas z antyutopii tworzonych przez autorów since fiction, powoli stają się częścią codzienności. Zbyt łatwo zapominamy, że elementem wolności jest też możliwość podejmowania ryzyka.

Beztroskie dzieciństwo starszego pokolenia

Jak przedstawiciel być może ostatniego pokolenia, które pamięta z beztroskie dziecięce zabawy na obcych podwórkach i pierwsze pocałunki, wymieniane ukradkiem w przypadkowej klatce schodowej, do której schowało się w czasie randki przed deszczem, z niepokojem patrzę na dzieci, którym zafundowano dorastanie w atmosferze ciągłego zagrożenia. Czy ktoś, komu od małego mówiono, że ma uważać na drugiego człowieka, bo to potencjalny pedofil czy nosiciel wirusa, ma w przyszłości szansę na stworzenie bliskiej relacji opartej na zaufaniu? Czy będzie umiał poruszać się w nieidealnym, ale realnie istniejącym świecie, gdy środowiskiem jego dojrzewania był świat wirtualny, może bezpieczniejszy, ale będący tylko niedoskonałym odbiciem rzeczywistości?

Refleksja spotkania ze stwórcą

Na każdego z nas przyjdzie taka chwila, gdy żegnając się z tym światem będzie zmuszony podsumować swoje życie. Czy wtedy będziesz mógł powiedzieć Bogu: żyłem pełnią życia, wśród ludzi i dla ludzi, miałem wzloty i upadki, ale starałem się rozwijać i każdego dnia pomnażać ilość dobra w świecie? Czy raczej powiesz: dałeś mi życie, to je przeżyłem, najbezpieczniej jak się dało, niczego nie doświadczyłem i w sumie nic na ten świat nie wniosłem? Odpowiedź na to pytanie zaczyna się już dziś, tu i teraz. Każdą swoją decyzją, każdym wyborem pokazujesz czy idziesz ścieżką Bożego planu, który chce dla ciebie życia w obfitości czy też podążasz za oszustami, którzy chcą z ciebie zrobić niewolnika pod kloszem, sterowanego przekazem z wielkich i małych ekranów.

Jacek Sitarczuk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

NOWE