Jak kraść to miliardy, jak kochać to księżniczki. Przedstawiam Państwu opis chyba największej afery III RP – afery SKOK Wołomin. W aferę tę zamieszani są ludzie z WSI, dziennikarze, sportowcy, politycy i ich rodziny, znani aferzyści i instytucje finansowe. Jeżeli o SKOK Wołomin nie powstanie kiedyś dobry film czy serial, to znaczy, że polscy scenarzyści nie potrafią zobaczyć świetnego tematu, nawet jeżeli ten nadepnie im na stopę i walnie ich w nos.

SKOKi były pomyślane jako małe, lokalne banki, dzięki którym ludzie mogą wzajemnie pożyczać sobie pieniądze bez pośrednictwa wielkiego, może i międzynarodowego, banku. Dlatego SKOKi podlegały znacznie luźniejszym regulacjom, były między innymi poza kontrolą KNF.

Jak to często bywa, źli ludzie wypatrzyli okazję i zaczęli wykorzystywać SKOK Wołomin do działań czysto przestępczych. Schemat był prosty. Przestępcy przejęli kontrolę nad SKOK Wołomin i zaczęli udzielać kredytów podstawionym przez nich osobom, czyli słupom. Słupom dostarczano fałszywe zaświadczenia o zarobkach, wyceny nieruchomości i inne dokumenty. Następnie uruchamiano kredyt, który w całości trafiał do organizatorów tego przedsięwzięcia. Kredyty oczywiście nie były spłacane. Trwało to latami, coraz więcej osób dowiadywało się, że istnieje taki bank, który daje kredyty, ale nie wymaga żadnych spłat. Z okazji zaczęli korzystać politycy i dziennikarze, skorzystała nawet rodzina byłego premiera.

Do 2012 roku wyłudzono ze SKOK Wołomin w ten sposób 1,2 mld zł. Wtedy operacja musiała przejść do drugiej fazy. Cudów nie ma. Jeżeli SKOK przyjął depozyty i udzielił kredytów których nikt nie spłaca, to pieniądze kiedyś będą musiały się skończyć i dojdzie do niekontrolowanego upadku, brudy wyjdą na światło dzienne i każdy dowie się, kto i ile ze SKOK wyłudził. Poszkodowanych byłoby dziesiątki tysięcy osób, zainteresowałoby to od razu media i mielibyśmy aferę na miarę Amber Gold. Na co komu tyle rozgłosu? Trzeba było ten problem jakoś rozwiązać.

A jak najlepiej uciszyć dziesiątki tysięcy okradzionych klientów SKOK? Oddając im pieniądze, oczywiście nie z własnej kieszeni. Organizatorzy wyłudzeń mieli wielkie szczęście. Akurat zmieniono prawo i SKOKi weszły pod nadzór KNF oraz, co znacznie istotniejsze, depozyty w SKOKach zostały objęte gwarancją identyczną jak w bankach – do 100 tysięcy euro. Zaraz po tej zmianie proces wyłudzania przyspieszył. Pomiędzy rokiem 2012 a 2014 rokiem wyłudzono tyle samo pieniędzy, co przez pierwsze 10 lat – 1,2 mld zł.

Gdy pieniądze się skończyły, operacja przeszła w fazę trzecią, która trwa do dziś. SKOK Wołomin upadł pod koniec 2014 roku a Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił poszkodowanym klientom ponad 2,2 mld zł. To był majstersztyk. Czy ktoś z Państwa poczuł się okradziony pod koniec grudnia 2014 roku? W końcu zabrano nam 2,2 mld zł. Nie? No właśnie, nie robiliśmy z tego powodu awantury, bo nawet tego nie zauważyliśmy. Klienci SKOK również nie robili awantury, bo otrzymali w całości swoje pieniądze. Wydawałoby się, kradzież idealna. Były tylko dwa problemy. Pierwszy – grupa kilkuset klientów SKOK Wołomin którzy mieli tam ponad 100 tysięcy euro. Im tej nadwyżki nie zwrócono, stracili łącznie 119 mln zł. Drugi problem to groźba ujawnienia listy kredytobiorców, na której oprócz klasycznych słupów i meneli byli też politycy, dziennikarze i biznesmeni. Wśród ludzi którzy wzięli milionowe kredyty i ich nie spłacali mamy właściciela jednego z najbardziej znanych klubów piłkarskich, prezesa tego samego klubu, byłego dyrektora finansowego TVN, ważnego pracownika NBP, najbliższą rodzinę byłego premiera, najbliższych współpracowników największego bossa hazardowego, wielu biznesmenów, znanych celebrytów i dziennikarzy.

Jak ukryć tę listę? Jak umorzyć te zobowiązania? Tu również organizatorom wyłudzeń dopisało szczęście. Zgodnie z prawem syndyk zajmujący się upadłym SKOK Wołomin powinien sprzedać SKOK w całości jakiemuś bankowi. Bank ten ściągnąłby tyle kredytów ile dałby radę, spłacił klientów SKOK i zatrzymał dla siebie różnicę. Syndyk jednak upierał się, żeby z wolnej ręki sprzedawać pojedyncze wierzytelności i wiele czasu musiało minąć, by został wręcz zmuszony przez sąd do sprzedaży SKOK Wołomin w całości. SKOK został wystawiony na sprzedaż za 1 zł. Każdy bank mógł za 1 zł nabyć portfel 3 mld zł kredytów oraz wziąć na siebie spłatę 119 mln zł poszkodowanych klientów.

W marcu 2019 roku roku czas na zgłaszanie ofert minął. Nie zgłosił się ani jeden bank. Powie ktoś, że to oczywiste, w końcu szansa na ściągnięcie pieniędzy od meneli i słupów jest niezwykle niska. To prawda. Ale tam jest też około 800 mln zł pożyczonych prawnikom, notariuszom, biznesmenom, celebrytom, czyli ludziom mającym jakiś majątek, ludziom od których można te pieniądze odzyskać. Tam są kredyty zabezpieczone hipotecznie. Ale los znowu się do nich uśmiechnął, żaden bank ich ścigać nie będzie, żaden bank nie chce brać na siebie konieczności odzyskiwania pieniędzy od tych wpływowych ludzi. Prawda, że urocze?

Co teraz się stanie? Syndyk będzie sprzedawał pojedyncze kredyty z wolnej ręki. Poszkodowani klienci SKOK nie dostaną już nigdy swoich pieniędzy, a ludzie którzy wyłudzili kredyty nigdy ich nie będą musieli spłacać. Schemat takich operacji jest znany, przećwiczony przy aferze FOZZ, tam nie będzie żadnej amatorszczyzny, wszystko zostanie ładnie zamiecione i zapomniane.

Brzmi ciekawie? Chyba tak. Ale nikogo to nie interesuje. Gdyby nie klienci z depozytami ponad 100 tysięcy euro, sprawa już dawno byłaby zakopana, ale ich obecność od kilku lat utrudnia działalność organizatorom przedsięwzięcia. Okradzeni klienci wciąż walczą o sprawiedliwość, o ukaranie winnych i o wyjaśnienie afery SKOK Wołomin. Niestety nie mają tyle szczęścia co organizatorzy wyłudzeń i w kluczowych momentach ani ta, ani poprzednia władza nie robią nic, by im jakkolwiek pomóc.

Afera SKOK Wołomin pokazuje jak w soczewce, według jakiego schematu zbudowana jest cała III RP. Cwaniacy, służby i zwykli przestępcy zarabiają miliony, oddają działkę politykom i innym liderom opinii, prywatyzuje się zyski, nacjonalizuje straty, a największe koszty ponosi klasa średnia. Nie jest to niestety przepis na sprawne i rozwijające się państwo, o czym na co dzień wszyscy się przekonujemy.

Sławomir Mentzen

1 KOMENTARZ

  1. No i co z tą aferą zrobiłeś Panie S. Mentzen? Nagłośniłeś ją, czy skończyło się na jednej krótkiej publikacji?
    A może szeryf Korwin zabronił o ty mówić, bo sam pisał do gazetki wydawanej przez Skok Wołomin?

    Oj zatacza krąg ta afera… A ta cała Konfederacja jest pełna hipokrytów, tak jak wcześniej bywalec skokowych imprez Artur Zawisza, święto**bliwy misjonarz Braun, czy tchórz Wilk…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here