XI Zlot Gwiaździsty

Po raz czternasty motocykliści z całej Polski, a także spoza jej granic, przyjechali na Jasną Górę, aby rozpocząć sezon motocyklowy i powierzyć swoje życie i wszystkie sprawy Matce Bożej. W tym roku w Zlocie wzięło udział ponad 30 tysięcy uczestników. O godz. 10 motocykliści ruszyli z Górki Przeprośnej, przejechali ulicami miasta i wjechali uroczyście na błonia jasnogórskie wypełniając je aż po brzegi. W południe została odprawiona Msza św., po której dokonano aktu zawierzenia polskich motocyklistów Matce Bożej i poświęcono motocykle. W trakcie spotkania kwestowano na rzecz Polaków na Wschodzie i zbierano maskotki dla dzieci z domów dziecka. Pomoc ta zostanie przekazana w czasie kolejnego Rajdu Katyńskiego, który w tym roku potrwa od 23 sierpnia do 14 września.

Długi felieton, ale warto, dużo informacji: skąd wziął się Rajd Katyński, kto i dlaczego jest patronem i że za ocalone życie można dziękować w pielgrzymce motocyklowej. O prowokacjach i sile 50.000 grupy. I z jakimi intencjami przyjeżdżają motocykliści.

http://tv-trwam.pl/film/xiv-zlot-gwiazdzisty

 

Rozmowa z Wiktorem Węgrzynem, inicjatorem i komandorem Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego

Jak pana wychowywano że jest pan taki jaki jest?

Właśnie nieraz się nad tym zastanawiam. Bo że wyniosłem z domu głęboki patriotyzm, to jedno. Ojciec był żołnierzem 1939 roku w armii gen. Kleeberga, potem był w podziemiu, w Narodowych Siłach Zbrojnych. Z Katyniem zetknąłem się w 1943 lub 1944 roku, kiedy tata przyniósł naramienniki oficerów z Katynia przywiezione przez PCK. Trafiły one do podziemia, krążyły po mieszkaniach. Jako 12-latek w 1952 roku z przyjacielem Zbyszkiem Tekielem na warszawskim Targówku rozwieszaliśmy wiersz o Katyniu. Tego wiersza nauczyłem się na pamięć, bo wtedy trzymać w domu takie rzeczy było niebezpiecznie. Do dziś go pamiętam. Tak jakoś od dziecka to życie związane jest z Katyniem.

Co wzrusza takiego twardego mężczyznę?

Na rajdach jest dużo takich rzeczy. Po 13 rajdach oskorupiałem trochę, ale ciągle wielkie wrażenie robi na mnie wieś Bogdanowo i sierociniec prowadzony tam przez Polkę, Helenę Dworecką, niezwykłą osobę, córkę polskiego żołnierza, patrioty. Pierwsze dziecko którym zajęła się pani Helena zwróciło jej uwagę kiedy wypędzono je ze sklepu, bo śmierdziało. Było bardzo brudne i chciało chleba. Wyszła za tą dziewczynką, zapraszała na posiłek do domu, ale ona uciekała. W końcu poszła za nią, ale w dużej odległości. Weszła do mieszkania, złapała chleb i zjadła go pod stołem. Potem uciekła, ale wróciła. Ta dziewczynka mieszkała w lesie. Potem były kolejne dzieci. Dziś jest ich 11.

Motocykl kojarzy się z wolnością, nieskrępowaniem. Wolność ducha to według pana?…

Robić to co uważa się za właściwe i nie zwracać uwagi na to czy nam pozwalają, czy nie. Nie możemy iść na żaden kompromis. W naszej sytuacji kompromis to odejście od prawdy na rzecz kłamstwa. Czytałem przed chwilą tekst uczestnika rajdu katyńskiego, genetyka, pracownika naukowego. Ma on żal do tych kowbojów którzy nas oszukują, ale kończy pytaniem: co ja, doktor habilitowany, zrobiłem by nie pozwolić na to? Jesteśmy oszukiwani, ale pozwalamy się oszukiwać. Beznadzieja wokół powinna nas mobilizować do oporu, działania.

Motocykl jest rodzajem klucza do umysłów i serc Polaków, także młodych? Udało się ich trochę pootwierać przez te 13 lat rajdów?

Motocykl na pewno przyciąga. Obserwuję na rajdzie wiele takich pozytywnych sytuacji. Kilka lat temu przyszedł do mnie młody człowiek i mówi: Dziękuję ci, ja wróciłem z tego rajdu całkowicie odmieniony, lepszy. W tym roku chcę pojechać z moją narzeczoną, niech ona też to zobaczy. Dotknięcie prawdy, spotkanie tam na Wschodzie Polaków robi ogromne wrażenie. Nie znam nikogo kto by potraktował to obojętnie. Kolejna historia. Jechał z nami młody chłopiec, wytatuowany, po parę kolczyków w uchu, muzyk rapowy. Deklarował się jako ateista. Stwierdził że on do kościoła chodzić nie będzie, a w tym czasie zajmie się pilnowaniem motocykli. Powiedziałem mu: „Nie ma problemu, wiara jest łaską, może jeszcze jej dostąpisz, ale musisz wiedzieć jedną rzecz: nie ma Polski, polskiej historii, bez Kościoła katolickiego”. Po rajdzie ten chłopak ochrzcił swojego synka, napisał bardzo ładną relację. Bardzo miłym wątkiem jest także nasza przyjaźń z Wołominem.

Z całym Wołominem?

Prawie. Cudowny człowiek, były radny z Wołomina, pojechał z nami na rajd. Był tak zachwycony że potrafił zarazić swym entuzjazmem mnóstwo ludzi z Wołomina, biznesmenów. Otrzymujemy od nich ogrom darów. Dużo jest takich wyjątkowych chwil. W tym roku jechała z nami młodzież i nauczyciele, zwycięzcy konkursu o Katyniu. Bardzo mocno to przeżyli. Harcerze wileńscy także z nami jeżdżą. Zachęcam wszystkich młodych którzy czytają ten wywiad. Organizujmy autobusy, furgony. Niech młodzi jadą z nami do Katynia.

To taka spontaniczna pomoc czy sformalizowana?

Po wielu problemach władze uznały działalność pani Heleny za rodzaj sierocińca. Ta najstarsza dziewczynka ma już 20 lat, chodziła do szkoły krawieckiej, pracowała w Grodnie, ale w każdy weekend przyjeżdżała do pani Heleny do Bogdanowa. Dwa lata temu wyszła za mąż za Polaka z Grodna, piękna dziewczyna. Każde dziecko w tym domu to historia w którą trudno uwierzyć. Jeden chłopiec, wyrzucony z domu, mieszkał w psiej budzie. Miał niewładną nogę i rękę, na których najczęściej spał. Trzyletnią dziewczynkę znaleziono na 25-stopniowym mrozie z zamarzniętymi na twarzy sopelkami łez. Mieszka teraz w tym domu. To dom niezwykły, tam mieszkają miłość i dobro. Od pięciu lat każdego roku zatrzymujemy się u pani Heleny, wozimy dzieci na motocyklach. A one dumne opowiadają o nas w szkole. Zawsze spotykaliśmy się także z polskimi dziećmi w Smoleńsku. Kilka lat temu małe dzieci, które jeszcze nie chodzą do szkoły, śpiewały dla nas „Polskie kwiaty”, „Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina”. Stoimy, dzieci śpiewają. Nagle widzę że jestem sam, chłopaki się porozchodziły… Wołam: „Wracać, przecież te dzieci dla nas śpiewają”. Patrzę a oni wszyscy płaczą… Ten język kresowy, gdzieś tam daleko, i te dzieci, to robi wrażenie. Trudno oddać w słowach ten moment kiedy zagląda się tym ludziom w oczy. Wilno, Lwów – tam Polacy przyjeżdżają. A my odwiedzamy czasem wioski w których nikt nie pamięta wizyty Polaków…

Rozmowa z Wiktorem Węgrzynem, inicjatorem i komandorem Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego

http://zawszepolska.eu/2014/01/pojechali-uczcic-pamiec-poleglych/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here