Sytuacja w Europie robi się co najmniej mocno dynamiczna. Warto więc zestawić nieco faktów, z którymi mamy do czynienia. Normalnie są one rozproszone w przestrzeni medialnej, warto je pozbierać i poukładać jak puzzle.

Rosja od dłuższego czasu przygotowywała się do prowadzonej obecnie operacji jednak Europa Zachodnia w tym Polska udawały, że nic się nie dzieje.

Osobiście wydaje mi się, że punktem wyjścia jest zamach smoleński.

Tajne kody w rękach Rosjan
„Washington Times” powołując się na źródła w NATO donosił, że prawdopodobnie Rosja po zniszczeniu polskiego TU-154M mogła wejść w posiadanie wielu tajemnic NATO. W zamachu z 10 kwietnia zginął nie tylko prezydent Polski ale również kluczowi dowódcy polskiej armii i osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo narodowe. Wiele z tych osób miało przy sobie komputery i inne urządzenia do przenoszenia danych, które mogły zawierać natowskie dane wrażliwe. „Washington Times” podał, że w ręce Rosjan mogły wpaść ultratajne kody wykorzystywane przez NATO do zabezpieczania komunikacji satelitarnej, dane te umożliwiają złamanie zakodowanych natowskich sygnałów.

NATO spokojnie zmierzyło się z problemem informując, że w zaistniałej sytuacji procedury zalecają zmianę kodów. Mówiąc inaczej „nic się nie stało, chłopaki, nic się nie stało”.

Restrukturyzacja rosyjskiej armii
We wrześniu 2010 roku Rosjanie przeprowadzili restrukturyzację armii łącząc dwa obwody wojskowe moskiewski i leningradzki w nowy Zachodni Okręg Wojskowy. Dzięki czemu duża ilość rosyjskich oddziałów została przesunięta na północny-zachód kraju, w kierunku granic z Litwą, Łotwą i Estonią. W 2010 roku Rosja jako pierwszy kraj na świecie powołała do życia Zjednoczone Strategiczne Dowództwo Obrony Powietrzno-Kosmicznej. Sprawność bojową nowy rodzaj wojsk miał osiągnąć do 1 grudnia 2011 roku.

Naruszanie przestrzeni powietrznej NATO
W latach 2011-2012 roku rosyjskie bombowce regularnie naruszały przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich. Ministerstwa Obrony Narodowej Litwy, Łotwy i Estonii oraz Finlandii publicznie skarżyły się na obecność wojskowych samolotów rosyjskich na terenie ich przestrzeni powietrznej. „Każdego tygodnia, a czasem nawet częściej, siły lotnicze należące do Sojuszu Atlantyckiego, uczestniczące w misji Baltic Air Policy są zmuszone eskortować samoloty rosyjskie znajdujące się na obszarze przestrzeni powietrznej należącej do Litwy i innych krajów bałtyckich”, podkreśla minister obrony Litwy Rasa Jukneviciene, „wśród samolotów należących do Rosji znajdują się również bombowce zdolne do transportu broni przeznaczonych do działań ofensywnych”. Jednak NATO nie zareagowało odpowiednio na te rosyjskie prowokacje – „nic się nie stało, chłopaki, nic się nie stało”.

Rosja gwarantem polskiego bezpieczeństwa
Tu wisienka na torcie. W listopadzie 2012 roku prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) pod kierownictwem generała Kozieja przygotowało raport, w którym przyznano, że to Rosja, a nie NATO powinna być gwarantem bezpieczeństwa Polski. Jakże kuriozalnie brzmi na tle tego „oświeconego” dokumentu wypowiedź generała z 3 marca 2014 roku – „Jesteśmy już zagrożeni w szerokim rozumieniu tego słowa. Dziś wprawdzie nie zagraża nam bezpośrednia agresja obcych wojsk na nasze terytorium. Jednak w dalszej perspektywie nie można wykluczyć zagrożenia strategicznego także inwazją na Polskę”. Panie generale, to gwarant naszego bezpieczeństwa puka do bram, to nie wróg, daj pan spokój przecież – „nic się nie stało, chłopaki, nic się nie stało”.

Manewry przy polskiej granicy
Co do braku bezpośredniego zagrożenia ze strony obcych wojsk naszego terytorium, jakże bardzo musiał się pan zdziwić, gdy dotarła do pana informacja, że rosyjscy żołnierze w Obwodzie Królewieckim ćwiczą defensywne i OFENSYWNE operacje tuż przy polskiej granicy. Niektórzy specjaliści twierdzą, że ilość wojska i sprzętu nagromadzonego w niezatapialnym lotniskowco-desantowco-rakietowcu jakim jest obwód wystarcza do skutecznej interwencji na Polskę. Warto przypomnieć, że w 2011 roku obwód został dozbrojony w nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej S-400 Triumf, a w 2013 roku w nowoczesne kompleksy rakietowe średniego zasięgu Iskander zdolne do przenoszenia broni atomowej. Jednak „nic się nie stało, chłopaki, nic się nie stało” – to gwarant naszego bezpieczeństwa dozbroił swoje wojska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here