Nasze wstępne pojęcia o Bogu

W wydanym 29 listopada 2011 r. dokumencie Międzynarodowej Komisji Teologicznej pt. Teologia dzisiaj przypomniano fakt znany od dawna, że pierwotne chrześcijaństwo „często postrzegało siebie nie jako nową religię, ale raczej jako prawdziwą filozofię, zdolną dojść do ostatecznej prawdy. Chrześcijaństwo uważało, że jest w stanie nauczać prawdy zarówno o Bogu, jak i o ludzkim doświadczeniu” (nr 65). Przypomnijmy bogato udokumentowane badania takich uczonych, jak Pierre Hadot czy Juliusz Domański, którzy udowodnili, że istotę filozofowania starożytni widzieli nie tyle w poszukiwaniach teoretycznych, ile raczej w intelektualnych i moralnych ćwiczeniach, poprzez które chcieli nauczyć się życia na serio i uszlachetniać samych siebie.

Znamienne, że pogańscy wrogowie chrześcijan nie kwestionowali ich prawa do nazywania się filozofami. Jedynie nie mogli pogodzić się z tym, że tę „filozofię” uprawiają nawet ludzie zupełnie niewykształceni, nawet szewcy i przekupki. Na co chrześcijanie odpowiadali argumentem dla filozofów ogromnie kłopotliwym, gdyż mieli go w najwyższej cenie:

Ta filozofia potrafi nawet szewca i przekupkę nauczyć takiego zapanowania nad namiętnościami, że odważnie i spokojnie idzie na śmierć!

Otóż według tej „filozofii”, którą starali się uprawiać chrześcijanie, pytanie o Boga trzeba stawiać za pomocą mądrej postawy moralnej. „Jeżeli powiesz: Pokaż mi twego Boga – pisał w roku 181 św. Teofil z Antiochii – odpowiem ci: Pokaż mi, że jesteś człowiekiem, a ja ci pokażę mego Boga. Zatem pokaż, czy oczy twego umysłu widzą, a uszy twego serca słyszą. (…) Boga widzą ci, którzy Go mogą widzieć, tzn. którzy mają otwarte oczy duszy. (…) Gdy do zwierciadła zakradnie się rdza, nie widać w nim ludzkiej twarzy. Tak też człowiek nie może widzieć Boga, gdy hołduje grzechom. Pokaż najpierw, kim jesteś, czy nie jesteś cudzołożnikiem, rozpustnikiem, złodziejem, rozbójnikiem, łupieżcą, pederastą, oszczercą, przeklętnikiem, awanturnikiem, zazdrośnikiem, pyszałkiem, człowiekiem bez zasad, zabijaką, chciwcem, nieposłusznym wobec rodziców, handlarzem własnych dzieci. Tym, którzy takie rzeczy czynią, Bóg się nie objawia, dopóki się przedtem z wszelkiego brudu nie oczyszczą[1].

Teoretyczne wyjaśnienie, dlaczego postawa moralna pytającego jest tak niesłychanie ważna, kiedy pytamy o Boga, zawdzięczamy św. Tomaszowi z Akwinu. Tomasz zwrócił uwagę na to, że to są dwa zupełnie różne pytania: pytanie o poznawalność Boga (S. Th. 1 q. 12)?, oraz pytanie, czy zdanie „Bóg istnieje” jest zdaniem prawdziwym (S. Th. 1 q. 2 a. 1-2)? Dla kogoś, kto mógłby ogarnąć treść ukrytą za wyrazem „Bóg”, zdanie „Bóg istnieje” byłoby zdaniem oczywistym (przypomnijmy: oczywistym jest takie zdanie, którego orzecznik zwiera się w treści podmiotu), bo przecież istnienie stanowi istotę Boga. Zatem już samo to, że pytamy o to, czy Bóg istnieje, świadczy o tym, że nasze wstępne pojęcia o Bogu są dalekie od tego, kim On jest naprawdę.

Mówiąc krótko: Nawet jeżeli nie wiemy jeszcze, czy Bóg istnieje, to jedno wiemy na pewno: że jeżeli istnieje, to nie jest On nie-Bogiem. Zatem nasze pytania o Boga (nawet jeżeli nie wiemy jeszcze, czy On istnieje) mają tym więcej sensu, im więcej swoją treścią oraz sposobem ich stawiania wskazują na to, ze stawiamy je poważnie, a nie pytamy o Boga jakichś bzdurnych naszych wyobrażeń. Powtarzam: Nasze wstępne pojęcia o Bogu są ogromnie ważne również wówczas, kiedy nie wiemy jeszcze nawet tego, czy On w ogóle istnieje. Otóż wydaje się, że wstępne pojęcia o Bogu muszą zawierać cztery następujące elementy:

Po pierwsze, pytając o Boga, nie pytamy o jakąś istotę pozaświatową, ale o Tego, który (jeżeli istnieje) jest nieustannie aktualnym źródłem wszystkiego, co istnieje, również źródłem zarówno mojego istnienia, jak i mojej rozumności. Pytając o Kogoś takiego, nie da się wobec przedmiotu pytania stanąć z zewnątrz, w pozycji obserwatora. Wszelkie próby ustawienia się z zewnątrz wobec Tego, w którym (jeżeli On istnieje) „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28), zniekształcają nasze o Nim pojęcia. Mówiąc inaczej: Jeśli nasze pytanie o Boga ma być stawiane prawidłowo, musimy je zadawać całymi sobą, zwłaszcza poprzez stałe weryfikowanie swojej postawy moralnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here