Satanistyczna inspiracja to wspólny mianownik najgłośniejszych i najbardziej bestialskich morderstw ostatnich lat. Jednak środki masowego przekazu skrzętnie pomijają ten wątek.

Dwadzieścia pięć lat spędzi w więzieniu Katarzyna Waśniewska – matka półrocznej Madzi z Sosnowca. Gdy w minionym tygodniu katowicki Sąd Apelacyjny odczytywał uzasadnienie prawomocnego wyroku, dziennikarze prześcigali się w przypominaniu wstrząsających szczegółów zbrodni. Tylko dwa epizody nie znalazły zainteresowania wśród ludzi mediów. Pierwszy to bardzo nietypowe zainteresowania Bartłomieja Waśniewskiego – męża skazanej kobiety. Na swoim facebookowym profilu umieścił on własne zdjęcie wykonane na leśnym cmentarzu, przy starym nagrobku. Obok fotografii umieścił podpis: Likanie, przy nas wampiry są niczym. Na zdjęciu charakterystycznie wygląda prawe oko Waśniewskiego: zmniejszona do mikroskopijnych rozmiarów źrenica znajduje się w górnej części oka. Nie wygląda to ani na fotomontaż ani na złudzenie optyczne. Na zdjęciach zrobionych przez kamery telewizyjne przy okazji sprawy Katarzyny W., takiego efektu nie ma. Gdy zdjęcie z cmentarza odnaleźli dociekliwi internauci, dziennikarz tabloidu zapytał Waśniewskiego co to ma znaczyć. Ojciec małej Madzi tłumaczył, że to głupi, dziecinny żart. Zaprzeczył, aby należał do jakiejkolwiek sekty. Przyznał jednak, że interesuje się śmiercią, wampirami i wilkołakami. To ostatnie może być ważną informacją z punktu widzenia śledztwa. Czyżby zainteresowania Waśniewskiego miały związek ze śmiercią jego córki? Z akt prokuratorskiego śledztwa wynika, że w momencie, gdy cała śląska policja szukała zaginionej Madzi, jej rodzice zachowywali się wyjątkowo spokojnie a matka Madzi zaproponowała mężowi, aby poszli do kina i obejrzeli… horror.

Wstrząsający jest również fragment aktu oskarżenia, w którym odtworzono przebieg zbrodni. Wynika z niego, że Katarzyna W. planowała zabójstwo, gdyż dziecko przeszkadzało jej w ułożeniu sobie życia. Tragicznego dnia rzuciła niemowlaka na podłogę, a gdy to nie skończyło się jego śmiercią, udusiła go rękami. Potem włożyła zwłoki do wózka, wywiozła i zakopała. W związku z tym wydarzeniem prokuratura wyjaśnia jeszcze rolę Bartłomieja. Pomagał bowiem żonie znieść po schodach wózek z dzieckiem. Czy to możliwe, aby nie zauważył, że jego 6-miesięczna córeczka jest martwa? Czy to możliwe, aby ta zbrodnia dzieciobójstwa nie miała związku z satanistycznymi i mrocznymi zainteresowaniami obojga „rodziców”? Charakterystyczne jest również zachowanie Katarzyny W. po śmierci córki. Najpierw robiła wokół siebie szum, starając się awansować do roli celebrytki. Potem zajęła się tańcem erotycznym, następnie – skąpo ubrana – pozowała do sesji zdjęciowej fotoreporterowi „Super Expressu”, później zniknęła i została odnaleziona dopiero na Podlasiu, w towarzystwie przypadkowo poznanych mężczyzn. Trudno się dziwić, że ta historia zainspirowała dziennikarzy, którzy nagłaśniali szczegóły zbrodni, późniejszej ucieczki Katarzyny W. oraz jej problemy z wymiarem sprawiedliwości. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego w mainstreamowych mediach brakło informacji o „mrocznych” zainteresowaniach rodziców Madzi i o ewentualnych związkach Bartłomieja z likanami. Czyżby dlatego, że w „oświeconych” mediach panuje przekonanie, że diabeł nie istnieje i ewentualne wątki satanistyczne w zbrodni na małej Madzi muszą być wymysłami chorej fantazji?

Kim są likanie, o których pisał Waśniewski? Trzeba więcej czasu spędzić w internecie, aby dowiedzieć się, że ta satanistyczna sekta (nie jest popularna ani szczególnie znana) dąży do przemiany człowieka w wilkołaka. Aby ta przemiana nastąpiła, konieczne jest złożenie ofiary z człowieka, najlepiej z dziecka. Po złożeniu ofiary należy wypić krew. Wówczas, według likanów, człowiek staje się wilkołakiem. Likanie słuchają demonicznej muzyki i ubierają się na czarno. O ich istnieniu w Polsce niewiele wiadomo. Medycyna zna za to zjawisko likanotropii, które definiowane jest jako właśnie wiara w możliwość przemiany w wampira. Brakuje danych, aby określić skalę tego zjawiska. Podobnie nie wiadomo czy sekty likan działają w Polsce, a jeśli tak, to jak liczne są i kto z wpływowych osób jest ich członkiem.

Bo diabeł kazał…

W grudniu 2013 roku policjanci z Aleksandrowa Kujawskiego zatrzymali 22-letniego studenta Łukasza S. podejrzanego o zamordowanie własnej matki i wuja. Zwłoki obojga (zginęli od uderzenia kamieniem w głowę) znaleźli policjanci i Łukasz S. stał się głównym podejrzanym. Podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do popełnienia zbrodni i policjantom, którzy go przesłuchiwali zdradził swój motyw. Twierdził, że to diabeł kazał mu zamordować. W trakcie śledztwa okazało się, iż mężczyzna leczył się psychiatrycznie i interesował się mrocznymi stronami rzeczywistości.

Ten sam motyw podał przesłuchany w lutym 2013 Rafał N. – słynny „nożownik z Piotrkowskiej”. Kilkanaście godzin wcześniej wraz z kolegą zaczepił młodą kobietę wychodzącą z dyskoteki. Chłopakowi, który stanął w jej obronie, zadali serię ciosów nożem. W trakcie przesłuchania, Rafał N. mówił, że był wówczas pijany. Pod wpływem alkoholu, jak utrzymywał, tracił kontrolę nad sobą i miewał różne mordercze myśli, które – zaznaczał – podsuwał mu diabeł. N. powiedział, że to także diabeł kazał mu feralnej nocy zadźgać młodego człowieka.

W sierpniu 2009 roku do wstrząsającej zbrodni doszło w Moszczenicy Wyżnej (woj. małopolskie). 19-letni Marcin M. zamordował swoją matkę, a potem oddał się w ręce policji. Prokuratura zdecydowała o umieszczeniu go w zakładzie psychiatrycznym. Podczas przesłuchania zatrzymany mówił o szczegółach zbrodni. Opowiadał, że rozkaz zabójstwa wydał mu szatan, o którym mówił: „ten u góry inny niż ten, w którego wy wierzycie”. Opowiedział, że jest wyznawcą szatana i na swoje żądanie został przez niego opętany. Diabła nazywał „swoim władcą”. Prokuratorom mówił, że to właśnie diabeł kazał mu wybrać najbardziej religijną osobę ze swojego otoczenia i ją zamordować, wybrał więc matkę.

Strzały opętanego

 W Polsce temat satanizmu wypłynął pod koniec lat 80, kiedy na festiwalu w Jarocinie została odprawiona pierwsza „czarna msza”. Potem, w latach 90. głośno było o rytualnych samobójstwach popełnianych przez młodych ludzi zafascynowanych satanizmem oraz o zbrodniach dokonywanych przez młodych czcicieli złego. Najgłośniejsze takie zbrodnie to zamordowanie dwójki nastolatków w Rudzie Śląskiej w 1999 roku. Zostali oni złożeni w ofierze diabłu podczas czarnej mszy. Sprawcy zbrodni – Tomasz S. i Robert K. (obaj siedzą w więzieniu) – zwabili dwoje młodszych kolegów do bunkra przy kopalni, obiecując wieczór „wywoływania duchów”. Wcześniej S. namalował na ścianach symbole satanistyczne, później ustawił płonące świece. Po dokonaniu zabójstwa obaj sataniści mieli sami odebrać sobie życie. Jednak na to zabrakło im odwagi. Zostali skazani odpowiednio na 25 lat więzienia i dożywocie.

Drugą głośną zbrodnią, w której występuje wątek satanistyczny było zabójstwo trzech policjantów w więzieniu w Sieradzu. 26 marca 2007 przyjechali odebrać aresztanta, który miał zostać przewieziony do sądu. Nagle w ich stronę zaczął strzelać 28-letni strażnik Damian C.. Zabił trzech funkcjonariuszy (aresztant przeżył). Został za to skazany na dożywocie. Gdy już wyrok się uprawomocnił, a sam C. zaczął odbywać karę, chęć spotkania się z nim wyraził egzorcysta. Ksiądz z łódzkiej archidiecezji zaobserwował niepokojące objawy, wskazujące na to, że C. był w chwili popełniania zbrodni pod wpływem złego ducha. Miał się dostać w jego szpony kilka miesięcy wcześniej. Wskazywały na to niepokojące symptomy typowe dla osób opętanych. Sam C. przyznawał później, że w chwili zbrodni „kierowały nim nieznane moce”.

Od początku lat 90. gwałtownie rośnie ilość zbrodni, w których występują wątki satanistyczne. Wpływ na to ma z pewnością popularność horrorów, mrocznych filmów, wampiryzmu, gier komputerowych, których głównym motywem jest śmierć, zabijanie, podróże przez piekło. Ale przede wszystkim zanik tradycyjnej rodziny i odejście od zasad wiary. Szczególnie widoczne jest to u ludzi młodych, których psychika nie jest ukształtowana. Pozbawieni rodzinnego ciepła, wychowani w świecie bez autorytetów, bez wartości, są narażeni na rozmaite pokusy. Niektórzy wchodzą do świata magii, duchów, horrorów i wampirów, a w świat ten wciągają ich głębiej mroczne gry komputerowe. Kolejnym krokiem jest lektura biblii Szatana, a później całkowite podporządkowanie się jego poleceniom.

Leszek Szymowski

źródło: http://www.pch24.pl/na-rozkaz-demona,31785,i.html

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here